Wojna o konie nad Morskim Okiem. Aktywiści chcą ochrony Hennig-Kloski i Kierwińskiego
Dzień wcześniej działacze organizacji brali udział w proteście przeciwko transportowi konnemu do Morskiego Oka.
Pożar w środku nocy
Zgłoszenie o pożarze samochodu dostawczego wpłynęło do straży pożarnej w niedzielę o godz. 1.55. Auto znajdowało się na posesji w miejscowości Groń. Po przyjeździe strażacy zastali pożar w rejonie tylnego koła samochodu.
Sprawą zajęła się zakopiańska policja. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny samochodu i zabezpieczyli materiał dowodowy. Zaplanowano również przesłuchania świadków, zabezpieczenie nagrań z monitoringu oraz rozmowy z mieszkańcami okolicy. – Od dnia dzisiejszego, od godzin nocnych prowadzimy czynności wyjaśniające w tej sprawie. Na miejscu przeprowadziliśmy między innymi oględziny pojazdu, został zabezpieczony materiał dowodowy – powiedział Radiu Alex Maciej Kasprzycki z zakopiańskiej komendy policji.
Jak zaznaczył, funkcjonariusze badają kilka możliwych przyczyn zdarzenia. – Na chwilę obecną rozpatrujemy kilka aspektów. Najbardziej prawdopodobną wersją jest podpalenie tego pojazdu – przekazał Kasprzycki.
Straty mogą sięgać 500 tys. zł
Spalony samochód należał do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Przedstawiciele organizacji przekazali policji, że jego wartość wynosiła około pół miliona złotych. – Wstępnie uzyskaliśmy informację, że straty mogą sięgać nawet 500 000 zł. Jednocześnie te straty i wartość uszkodzonego mienia będzie szacowana w toku dalszego postępowania – poinformował przedstawiciel policji.
Po pożarze DIOZ uruchomił internetową zbiórkę pieniędzy. Zbiórka została ogłoszona pod hasłem "Odwet górali na DIOZ", a jej cel ustalono na milion złotych. Według organizacji pieniądze mają zostać przeznaczone m.in. na odbudowę taboru, zapewnienie bezpieczeństwa ludziom i zwierzętom oraz obsługę prawną.
DIOZ oskarża górali
Przedstawiciele DIOZ publicznie oskarżyli mieszkańców Podhala o podpalenie samochodu. Według organizacji miało dojść do "odwetu za walkę o konie z Morskiego Oka". Działacze poinformowali również, że podczas pobytu na Podhalu mieli być śledzeni oraz otrzymywać groźby. Organizacja domaga się policyjnej ochrony oraz reakcji Komendy Głównej Policji, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Do pożaru doszło kilkanaście godzin po sobotnim proteście na trasie prowadzącej do Morskiego Oka. Aktywiści protestowali przeciwko wykorzystywaniu koni do przewozu turystów.
Przedstawiciele DIOZ poinformowali, że nie zamierzają rezygnować z protestów. Na poniedziałek zapowiedzieli kolejną blokadę transportu konnego do Morskiego Oka. Aktywiści domagają się także pojawienia się na miejscu minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. – Uderzyliśmy w największy tatrzański układ korupcyjno-mafijny – napisali w mediach społecznościowych przedstawiciele organizacji.